czwartek, 29 maja 2014

Mary na spotkaniu w Børn, Unge & Sorg + więcej


We wtorek, księżna Mary przybyła na swoje pierwsze spotkanie związane z nowym patronatem Børn, Unge & Sorg. 


Maz przybyła do ośrodka w Centrum Kopenhagi oraz spotkała się z wolontariuszami i wzięła udział w sesji terapeutycznej. Jak późnej wyznała, spotkanie zrobiło na Niej ogromne wrażenie: To było potężne doświadczenie. Podopieczni organizacji to młodzi ludzie, do 28 roku życia, którzy stracili rodziców w wyniku choroby, samobójstwa bądź wypadku. To było z pewnością ważne wydarzenie dla Mary także w sferze prywatnej. Księżna straciła swoją mamę Henriettę kiedy miała 25 lat, z powodu komplikacji po operacji serca. 


Mary zdecydowała się na prosta, wiosenną stylizację, jasne spodnie, który widzieliśmy już kilka razy np w Chile w marcu ubiegłego roku

***


22 maja, księżna Mary z dziećmi dopingowała księcia Frederika na wyścigach żeglarskich.

***

 

Pałac ujawnił zdjęcie najnowszego portretu księcia Henrika. Ciekawy prawda ? Bardzo mi się podoba i świetnie pasuje do okazji, 80 urodzin księcia. Duńscy dziennikarze nie byli jednak przychylni co do obrazu.

***

AKTUALIZACJA:



W czwartek, Frederik i Mary byli na urodzinach hrabiego Ditlev Knuth-Winterfeldt.

sobota, 24 maja 2014

Obchody 200 lecia norweskiej konstytucji



Wczoraj, do Danii przybyli, królowa Sonja i książę Haakon, aby wziąć udział w obchodach 200-lecia ustanowienia norweskiej konstytucji. 


Wraz z Duńską Rodziną Królewską udali się na koncert do Kopenhaskiej Opery.


Księżna Mary nosiła nową suknię Erdem oraz buty i torebkę od Prady.





Księżna Marie białą suknię BCBG Max Azria, którą już kiedyś nosiła, taką samą ma także księżniczka Madeleine.

czwartek, 22 maja 2014

Co nowego ? + Galeria zdjęć

Witajcie po krótkiej przerwie. Na szczęście podczas tych kilku dni nic się nie wydarzyło. Dopiero wczoraj wieczorem Mary i Frederik spotkali się z pracownikami komitetu wykonawczego Mary Fonden. Niestety nie pojawiły się jeszcze zdjęcia z tego wydarzenia.


***

Zawsze miło jest poznać "fanki" księżnej Mary, które wszystkie ciepło pozdrawiam. Kilka dni temu napisała do mnie czytelniczka bloga, Ewa, która razem z przyjaciółką Agą i Jej siostrą tutaj zagląda (serdecznie was pozdrawiam !!). Tak więc dzięki dziewczyną mogę opublikować dzisiaj galerię zdjęć spod Grobu Nieznanego Żołnierza. 















***

Z kolei Kasa wysłała mi zdjęcia z artykułu ukazane w Szczecińskim Głosie oraz kilka ciekawych linków: 1,2,3,4,5

W najnowszy Życiu na Gorąco pojawiła się wzmianką o wizycie Frederika i Mary w Polsce.

czwartek, 15 maja 2014

Spotkanie z Mary - relacja Olgii



Punktualnie o 10:30 zobaczyłyśmy zbliżającą się kawalkadę samochodów i wiedziałam, że to jest ten moment. Miły pan z BOR-U, który wcześniej trochę z nami rozmawiał, bo chciał się dowiedzieć dlaczego tak lubimy Mary, podpowiedział nam, żebyśmy ustawiły się bliżej ulicy, bo tam samochód będzie musiał zwolnić na zakręcie. I tak było samochód zwolnił, a Mary zobaczyła nas, uśmiechnęła się i pomachała nam. To był cudowny widok, wyglądała jak laleczka, taka drobna. Następnie odbyło się powitanie pod pałacem, niestety nie widziałyśmy tej ceremonii zbyt dobrze, ponieważ była to dość duża odległość dzieląca miejsce gdzie my stałyśmy, a gdzie para książęca. Jednak z daleka dało się zobaczyć piękny biały płaszcz Mary. Duże wrażenie robiła również orkiestra wojskowa, która tuż przed przyjazdem pary wmaszerowała na naszych oczach na dziedziniec pałacu prezydenckiego. Pod pałacem zebrała się dość duża grupa gapiów, którzy nie orientowali się co się dzieje. Kilku z nich podeszło do na z pytaniem kto przyjechał. Każdemu starałyśmy się jak najlepiej udzielić odpowiedzi, żeby miał świadomość jakim szczęściarzem jest, że ich widzi. Po wejściu pary książęcej i pary prezydenckiej poszłyśmy pod muzeum Fryderyka Chopina. Tak się śpieszyłyśmy, że nie zwróciłyśmy uwagi na przechodzącą koło nas Emilię Krakowską ;) Po dojściu do muzeum, które znajduje się niedaleko od pałacu miałyśmy chwilę czasu. Nagle z budynku wyszli duńscy dziennikarze, których nasz widok zdziwił. Zaczęli zadawać nam sporo pytań, ale byli bardzo mili.(Przyjemnie się słucha angielskiego z duńskim akcentem). Tuż przed przyjazdem my ustawiłyśmy się na schodkach , a dziennikarze ustawili się z boku przy balustradzie. Jak już samochody przyjechały na miejsce nastała martwa cisza i takie wielkie oczekiwanie. Pierwszą osobą, którą zobaczyłam była lady-in-waiting księżnej Mary. Spojrzałam na nią i pomyślałam jaka ona śliczna i jak pięknie wygląda. Jasny płaszcz i kapelusik pasował do jej ciemnej karnacji.



Następnie usłyszałam dźwięk szpilek i już wiedziałam, że to Mary i że zaraz zobaczę ją na żywo. Jak zobaczyłam jej strój przypomniałam sobie, że miała go już na sobie kilka razy. Potem się do nas uśmiechnęła i przywitała. Od razu podeszła do nas. Pani prezydentowa trzymała się lekko na uboczu, ale na żywo prezentowała się świetnie (lepiej niż na zdjęciach). Mary po kolei podała każdej z nas rękę. Jak przyszła moja kolej byłam tak zdenerwowana i miałam taką czarną dziurę w głowie. Ale udało mi się wręczyć księżnej prezent ode mnie. Była mile zaskoczona i podziękowała za podarunek. Pamiętam, że miała taki delikatny, ale zarazem stanowczy uścisk. Następnie przywitała się z moją koleżanką, która stała obok mnie i trzymała plakat z życzeniami z okazji rocznicy ślubu. Mary zrobiła taką śmieszną minę w stylu :O.  Potem udała się do muzeum, kiedy wchodziła po schodkach Marta powiedziała: "Have a nice day", na co Mary się uśmiechnęła, pomachała nam i zniknęła za drzwiami. Kiedy Mary już się z nami pożegnała pani prezydentowa podeszła do nas trochę bliżej i pogratulowała nam tak dużej wiedzy o księżnej a także pochwaliła i podziękował za obecność. I po chwili już ich nie było. Tuz po spotkaniu podeszła do nas dziennikarka i spytała nas o wrażenia. I cóż mieliśmy jej powiedzieć? Było cudownie. Przez chwilę byłam jeszcze w dość dużym szoku. Następnie rozdzieliłyśmy się, Marta z Karoliną poszły pozwiedzać Warszawę. A my Patrycją i naszymi koleżankami oraz rodzicami Patrycji poszliśmy pod centrum Nauki Kopernika. Dość długo czekaliśmy, aż para książęca przyjedzie na konferencję. 



Trochę martwiłyśmy się o pogodę, bo prognozowano deszcz i zbierały się czarne chmury. Jak zobaczyłyśmy już znane nam samochody, którymi poruszała się para książęca po Warszawie podeszłyśmy bliżej. Można powiedzieć, że miałyśmy własnego ochroniarza, bo pan z ochrony stał obok i nas pilnował. Z samochodu najpierw wysiadł książę, który chwilkę poczekał, żeby dołączyła do niego Mary, która wysiadła z drugiej strony. Następnie podeszli i rozmawiali z przedstawicielami, którzy wyszli ich przywitać. Byłam lekko zawiedziona, że Fred na nas nie spojrzał. No cóż trzeba było zwrócić jego uwagę na nas więc krzyknęłyśmy "Frederick". Zareagował spojrzał do nas i pomachał :D 



Jaki on ma super uśmiech i jest strasznie elegancki. Nogi się pode mną ugięły. Jak Mary nas dojrzała to się uśmiechnęła i powiedziała coś na ucho mężowi. Następnie szybko weszli do budynku ponieważ w międzyczasie zaczął już padać deszcz. Zamknęły się za nimi drzwi i już ich nie było. Tak wyglądało nasze spotkanie z parą książęcą. Cóż wrażenie niezapomniane. Mam nadzieję, ze parze podobało się w Warszawie i że może kiedyś znów nas odwiedzą. Mary zrobiła wrażenie również na mojej koleżance, która nie interesuje się rodzinami królewskimi, lecz zdecydowała się mi towarzyszyć. „Jest bardzo sympatyczna, nie uważa się za nie wiadomo kogo.. raczej stara się być sobą, normalną matką, żoną – kobietą”. Daria zwróciła również uwagę na bardzo elegancki i adekwatny strój księżnej.

środa, 14 maja 2014

10 rocznica ślubu Mary i Frederika





Dziś mija 10 lat od ślubu księcia Frederika z Danii i Mary Donaldson. Pomyślcie jak ten czas szybko leci, minęło już 14 lat od Igrzysk Olimpijskich w Sydney i pierwszego spotkania pary w klubie Slip Inn, 16 września 2000 roku. 



" Droga Mary, w 2000 roku w Sydney w połączeniu pięciu kół olimpijskich po raz 25, Australia była dla mnie nieznanym i niezbadanym kontynentem, znalazłem się w nim, wśród szczęśliwych, świętujących cudzoziemców, byłem tylko dwa dni w Australii, a nasz los został przypieczętowany - wciąż nieświadomy dla nas obu, ale Twój blask świecił jasno na mnie od pierwszego spotkania. Od tego czasu, byłem zaślepiony i zależny od niego... Moje życie było dążeniem do osiągnięcia większej niezależności -... moje możliwości były ograniczone i mój świat często samotny. Wtedy weszłaś do niego, a wiele już się stało. Ta chwila należy do "nas dwóch" - nowi razem, młodzi razem, niewinni razem, w miłości razem - po prostu razem. Daj mi spokój, radość i szczęście... Jestem tak ciekawy tego, co nastąpi w naszej bliskiej i odległej przyszłości - i to ty musisz odpowiedzieć. Kocham Cię Mary - Chodź, pójdziemy, zobaczymy - przez tysiąc światów, nieważkości miłość oczekiwała ..... ".


Nikt nie przypuszczał, że zwykła dziewczyna urodzona w Hobart, zostanie kiedyś księżniczką.  

"Widziałam siebie, jako dyrektora w międzynarodowej firmie."

Ta dziewczyna kochała jazdę konną, hokeja na trawie i nie znosiła, gdy robiono Jej zdjęcia...



Jednak jak wspomina Frederik od razu go zainteresowała, a gdy zadzwonił do niej następnego dnia, nie zniechęciła go.  Beatrice Tarnowski pamięta, że Maz i Fred (bo tak się przedstawił) nie przestawali rozmawiać. Świetnie się razem bawi, na początku rozmowa dotyczyła Ian’a Thorpe, który pobił rekord świata. A następnie rozpoczęła się debata, który książę jest bardziej… sex'owny Mikołaj z owłosioną klatką piersiową czy Frederik nie mający włosów na klatce. Mary wybrała… Freda – kobieta nawet nie wiedziała, że przed chwilą postawiła na Następce Tronu Danii. "Pół godziny później jedna ze współlokatorek podeszła do mnie i zapytała: "Czy wiesz, że ci ludzie to książęta i księżniczka ?". "Oczywiście mamy Królową Elżbietą jako głowę państwa, ale pod wieloma względami jesteśmy rodzajem republiki, więc spotkanie było trochę nietypowe z tego rodzaju ludźmi. Ale poza tym było całkiem zwyczajne. - Frederik i ja zaczęliśmy rozmawiać i po prostu nie mogliśmy przestać mówić. I to było to! Bardzo długa rozmowa, która trwała ponad rok, a raczej 14 miesięcy. 


Od tego czasu, co kilka tygodni, Frederik przylatywał do Sydney, pod pretekstem zakochania się w Australii, jak się późnej okazało miłością zapałał także do pięknej Australijki. 


W tym roku minie 13 lat od kiedy w prasie pierwszy raz zobaczyliśmy zdjęcie Mary, dziś już przeszło ono do historii. 16 listopada 2001 w australijskim "Exlusive" pierwszy raz podano imię australijskiej przyjaciółki księcia, ma na imię Mary krzyczały nagłówki gazet. Już następnego dnia, 17 listopada, paparazzi udaje się zrobić pierwsze zdjęcie przyszłej księżnej. Mary wychodzi właśnie z pracy w obcisłej czerwonej spódniczce i zaczepia ją redaktorka Billed Bladet, Anna Johannesen, wygląda jak turystka, podchodzi do Mary i wita się z Nią. Przyszła księżna pyta się "W czym mogę pomóc", kobieta zaskakuje ją i pyta w prost czy jest dziewczyną księcia Frederika, ona odpowiada na to „bez komentarza” i odchodzi, paparazzi ukryty w krzakach robi jej zdjęcie. Miesiąc późnej jest już we Francji, aby być bliżej Frederika.


W styczniu mięło 11 lat od pierwszego pocałunku księcia i Mary, na regatach w Tasmanii. Był to jedynie pocałunek w policzek, ale pokazywano go we wszystkich duńskich wiadomościach i gazetach.

 

Jak wspomina księżna, gdy tylko się do siebie zbliżyli wszyscy zaczęli robić im zdjęcia i patrzeć na nich. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie powyżej i śmiech jakim zareagowali na reakcję ludzi wokoło.

Tyle samo lat minęło od zaręczyn pary, najpierw tych nieoficjalnych w Rzymie. 

Nie możesz powiedzieć, nie, po prostu powiedz „tak” i wtedy ona powiedziała ,,tak", to było cudowne.

8 października 2003 roku książę przedstawił światu swoja wybrankę.  

„Kiedy stanęłam przed drzwiami, próbowałam się zrelaksować i wziąć kilka głębokich oddechów. Miałam wrażenie, że nie mogę tam iść… to było tak przytłaczające. Ludzie wiwatowali królowej, księciu Henrikowi i Frederikowi, a następnie także i mnie, ponieważ on mnie wybrał i wybraliśmy się nawzajem. ”


 „To było tak: Czy to dzieje się naprawdę? Kiedy Frederik zaproponował mi małżeństwo prywatnie, to było bardzo realne, to było zupełnie „normalne” … w przypadku wystąpienia sytuacji, takiej jak zwykle. Tak więc, można powiedzieć, że to było jak sen, ale to nie była sytuacja podobna do snu, gdy nadszedł oficjalny dzień zaręczyn dlatego dzisiaj, pomyślałam: „O, mój Boże, to się dzieje naprawdę ? Następnie musiałam zadać sobie pytanie: Czy to sen?

 

"Jesteśmy w pewien sposób bardzo różni, a następnie, w inny sposób, różnice te wzajemnie się uzupełniają. Był moim brakującym kawałkiem, oczywiście, nie myślałam, że brakowało mi kawałka siebie, jeśli to ma sens. Wiesz, nigdy nie myślałam, że w końcu mieszkam w Danii i jestem w związku małżeńskim z Następcą Tronu. Ale był oczywiście moim brakującym kawałkiem. W przeciwnym razie nie byłoby mnie tu dzisiaj. "



Wczoraj minęło dziesięć lat od kiedy Mary pierwszy raz zgubiła kapelusz (video powyżej) i...


... założyła królewskie klejnoty zwane Ruby Parure. Zachwyciła wtedy Duńczyków, Australijczyków, ludzi na całym świcie, ale przede wszystkim swojego przyszłego męża.


Wreszcie, dziesięć lat temu Mary zakończyła ogromny rozdział swojego życia, który zamknęła dla swojego męża. Od tamtego dnia nazywana jest Jej Królewską, Następczynią Tronu Danii, hrabiną Monpezat.



Ten wspaniały ślub zgromadził miliony ludzi przed telewizorami w Australii i na trasie przejazdu pary Danii.



Tego pięknego dnia, wszystkim dopisywały humory, cieszyła się nie tylko młoda para i ich rodzina, ale cały naród.



W sierpniu 2004 roku para odbyła pierwszą z tak licznych podróży do Grenlandii. Rodzina Królewska była tam wiele razy, dla Mary był to pierwszy raz. W sierpniu tego roku będzie mogła powrócić do wspomnień podczas kolejnej wizyty w Grenlandii z mężem i czwórką dzieci.



Szybko pojawiły się dzieci pary, najpierw, w 2005 roku, młodszy następca tronu Christian,



a dwa lata późnej Jego siostra, Isabella.



Duńczycy byli zachwyceni swoją księżną i rodziną jaką stworzyła z księciem Frederikiem.



Zanim na świcie pojawiła się kolejna dwójka dzieci, księżna zaangażowała się w pracę swojej fundacji Mary Fonden.



Wreszcie w 2011 roku na świat przyszli bliźniaki Vincent i Josephine, którzy dopełnili tę wspaniałą rodzinę.



Najpierw starszy Vincent, uważany za małą przylepkę


i Josephine rodzinna gwiazdka skupiająca na sobie całą uwagę.


Tak się zastanawiałam gdzie się podziała Ziggy no i proszę bardzo, jest: ;)



Ziggy "pierwsze dziecko" Mary i Frederika. Ta przesłodka suczka gryzie wszystko co napotka na swojej drodze. Można by powiedzieć, że to na niej Maz, bo tak książę pieszczotliwie nazywa swoją żonę, i Frederik ćwiczyli rodzicielstwo.



Przez te dziesięć lat Mary i Frederik wcale się nie zmienili, no chyba, że na lepsze, z każdym rokiem wyglądają coraz lepiej. Chyba każdy z przyjemnością patrzy na zdjęcia pary i ich dzieci, jedyne co przychodzi mi do głowy to powtórzenie "normalna rodzina królewska".



Normalna rodzina królewska, jakkolwiek banalnie to brzmi, taka właśnie jest. Dzień Frederik i Mary rozpoczynają wcześnie rano odwożąc młodsze dzieci do szkoły. Często na rowerze, mieszkańcy Kopenhagi nie zwracają już na to uwagi, jak Mary sama stwierdziła, przyzwyczaili się. Po południu cała rodzina zasiada przy jednym stole. Wspólny posiłek jest tym bardziej ważny dla Frederika, który dopiero po ukończeniu siódmego roku życia mógł jadać z rodzicami przy jednym stole. Pomimo tego dzieciństwo księcia i Jego brata było bardzo normalne, również uczęszczali do zwykłej szkoły jak obecnie dzieci pary. "Staramy się dać naszym dzieciom, normalne wychowanie, tak jak tylko możemy, ale również w tym samym czasie, uświadamiamy im, kim są i co oni znaczą w tradycji i historii. To bardzo ważne, że jesteśmy otwarci i uczciwi mówiąc im o sytuacji i włączając ich w nasze życie. Ale mamy nadzieję, że będą rozwijać się i będziemy bardzo dumni, z tego kim są i z tego, że mają tę silną wiarę w siebie ... jak każdy rodzic. Jest za wcześnie, ale Christian i Isabella są bardzo elastyczni. Są bardzo towarzyscy, więc myślę, że szkoła dla nich będzie bardzo przyjemnym okresem życia. Po południu, w zaciszu domowym nie ma miejsca dla księcia i księżnej, jest tylko Fred i Maz, tata i mama. W wygodnych ubraniach, razem z dziećmi rozmawiają o szkole. oglądają telewizję i z pewnością kłócą się jaki program obejrzeć. Chodzą do restauracji na obiad, na zakupy. W weekendy lubią leniuchować i do późna siedzą w piżamach, chodzą na spacery, jeżdżą rowerami.



Duńczycy nie wyobrażają sobie lepszych reprezentantów swojego kraju. Przez te lata Mary wdrożyła się w królewskie życie i może uchodzić za księżniczkę idealną.



Po tylu latach, Frederik wciąż patrzy na swoją żonę tak jak dziesięć lat temu, gdy prowadzona przez tatę zmierzała w jego kierunku, w białej sukni i tiarze.